Sobota w większości śląskich domów wygląda podobnie: sprzątanie, pranie, zakupy, obiad na niedzielę, obowiązkowe szorowanie podłóg i co najmniej raz w miesiącu mycie okien:). Z całego tego zestawu ja wybieram dla siebie zakupy;).
Moje soboty od dłuższego czasu są przepełnione nicnierobieniem przemieszane z odsypianiem całego tygodnia. Po prostu trawestując pewien cytat: "lubię robić nic", a mam na to czas tylko w sobotę. Wstaję późno, chodzę w dresie i leniwie snuję się po domu. Obowiązki rozdzielam pomiędzy domowników, a ja ograniczam się do przygotowania im pożywienia. Jakiś czas temu dotarło do mnie, że to dom jest dla mnie, a nie ja dla niego. Co nie oznacza, że od czasu do czasu nie daje o sobie znać mój śląski rodowód. Zdarza mi się potem do północy latać ze ścierą jak nakręcona, nadrabiając te wszystkie stracone sobotnie godziny. Żałuję tego rozwiązania już dnia następnego widząc siebie w lustrze. Bo jak wiadomo najlepszym kosmetykiem i przyjacielem kobiety jest niczym niezmącony 10-godzinny sen;).
Dziś zamieniłam dres na wygodnie spodnie i cienki sweterek. W takim stroju zaliczyłam zakupy i nawet króciutki wypad do parku. Potem szybki obiad: smażony łosoś, warzywa i bagietka. Pozostaje jeszcze przygotowanie deseru: orzechów z kawiarni na Union square i znów nie muszę robić nic:).
spodnie/pants- size 36- Promod
sweter/sweater- size 10- Next- sh
buty/shoes- size 36- Vagabond %
Mateusz - H&M, CK Jeans- sh
Milenka- H&M.
Foty: Milena, Mateusz, Petitka
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Next. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Next. Pokaż wszystkie posty
sobota, 4 września 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)








