Tymczasem przenoś moją duszę utęsknioną do tych wzgórz wysokich, do tych palm zielonych szeroko nad błękitnym Jadranem rozciągnionych...
Bez zbędnego rozpisywania się, bo mój prywatny Peljesacki raj na ziemi, po raz trzeci z rzędu nie zawiódł mnie ani trochę. Nic tu słowa nie pomogą, kiedy dusza tęskni już do przyszłego roku...
Chorwacja nie zastąpi mi Hiszpanii, jest całkowicie inna mentalnie, ale póki co jest zdecydowanie bardziej na wyciągnięcie ręki. Znów musiałabym się powtarzać, ale to co mnie w życiu kręci najbardziej, to po prostu podróż sama w sobie. Ludzie, cisza i czas. Podróż czasem nieodgadniona, nieprzewidywalna, jak teraz, gdy podczas wieczornej przechadzki w Dubrovniku, z całym impetem walnął we mnie nietoperz;). To zdarzenie pojawi się w niejednej naszej relacji przekazywanej przyjaciołom. Jestem przekonana, że tę opowieść usłyszą kiedyś moje wnuki, podobnie jak wieści z naszych wcześniejszych, studenckich wypraw do Maroka czy Krymu, które urosły już prawie do rangi prywatnych urban legends.
Kiedy jest mi bardzo źle, odszukuje w sieci blogi różnych ludzi z wypraw po świecie. To mi daje moc, wiarę i siłę.
W przewodniku po Czarnogórze, który nabyłam przed wyjazdem, jego recenzent podróżnik Olgierd Budrewicz napisał:
"Świat jest wielką księgą i kto nie podróżuje, czyta tylko pierwszą jej stronę."...
Zdjęcia: Milena, Petitka, Ciniak, Mateusz
Miejsca: Chorwacja- Półwysep Peljesac: Żuljana, Trpanj,
Dubrovnik, Arboretum Trsteno, Korcula
Czarnogóra- Kotor, sv. Stefan, Boka Kotorska